Najbliższe spotkanie!

    Poniedziałek, godzina 20:00, harcówka przy ul. Jana Pawła II 26 (w piwnicy DS2)

Warsztaty Akademickie 2011 w Warszawie

Marcowe Warsztaty akademickie powoli wpisują się na stałe w kalendarz spotkań harcerzy – studentów. W tym roku, podobnie jak 12 miesięcy wcześniej, miały one miejsce w Warszawie, w jednej ze szkół podstawowych.

Zajęcia rozpoczęły się już przed naszym przybyciem. Pierwszym elementem programu była gra miejska mająca na celu pokazanie miasta przyjezdnym i integrację grupy. Po powrocie organizatorzy postanowili dać uczestnikom trochę odpoczynku. Mimo ich ostrzeżeń o tym, jak ciężki będzie następny dzień, większość uczestników postanowiła do późnych godzin nocnych, przy akompaniamencie gitar, wspólnie śpiewać okołoharcerskie utwory (odnoszę nieodparte wrażenie, że są to wciąż te same piosenki, i czuję się tym rozczarowany, natomiast być może po prostu mi się to tylko wydaje).

Sobota rozpoczęła się dla nas wcześnie rano. Zbudzeni przez druha oboźnego, ogarnęliśmy się, zjedliśmy śniadanie i, choć jeszcze zaspani, dzielnie ruszyliśmy na zajęcia.

W tym momencie powinien nastąpić ich opis, lecz jako, że zamiast w nich uczestniczyć poszedłem zwiedzać miasto ;) mogę opowiedzieć tylko o 2 blokach zajęciowych, które sam prowadziłem, jednak jest dużo ciekawszych rzeczy do opowiedzenia.

Drugi wieczór, podobnie jak poprzedni, zgromadził ludzi w kilku grupach. Jedni dyskutowali na temat nadchodzącego zlotu akademików, inni śpiewali – tak, wydaje mi się, że w dużej mierze to samo co dzień wcześniej – jeszcze inni, wśród nich ja, pod przewodnictwem Lucyny grali w „Mafię” w odmienionej wersji, gdzie akcja została umieszczona w świecie powieści Lovercrafta.

Kolejna noc, a za nią kolejny poranek. Jak można się domyślić, pobudka była dla większości niezwykle przykrym doświadczeniem. Humor poprawił mi się w momencie, gdy wlokąc się do kuchni w poszukiwaniu kawy, spotkałem grupę wyglądających jak zombie Skippoli, którzy kierowali się w tę samą stronę.

Niedziela nie była, jak to często bywa, dniem skupionym jedynie na pożegnaniach. Od rana trwały kolejne bloki zajęciowe. Na jednych zajęciach, prowadzonych przez Kłucjasza, uczestnicy mieli okazję poznać, czym jest inteligencja emocjonalna i jak ją wykorzystać. Jako zwolennik stoicyzmu, a przy tym całkowity racjonalista, miałem duży problem, żeby przekonać się do tego, aby postrzegać siebie i ludzi wokół przez pryzmat emocji, a nie faktów i tego, co widoczne na pierwszy rzut oka. Jednak i mi udzieliła się atmosfera zajęć, podczas których uczestnicy byli bardzo skupieni i starali się jak najlepiej zrozumieć to, co próbowała im przekazać prowadząca.

Następne, ostatnie już zajęcia, w których uczestniczyłem, pokazały kilkunastoosobowej grupie akademików, jak słabo znają język polski. Dla wielu z nas było ogromnym zaskoczeniem, jak nietypowe powiedzenia czy też słowa występują w naszym języku, a przy tym jak często popełniamy błędy, kompletnie nie będąc tego świadomymi.

Wszystko co dobre, kończy się za szybko. Tak było i z tegorocznymi warsztatami. Apel, podsumowanie, bardzo krótki zjazd RPM „Akademicy” (za co dziękuję wszystkim obecnym, jak i tym, którzy dzień wcześniej przygotowali go tak, aby trwał nie dłużej niż godzinę – kocham Was).

Po pakowaniu, jak zwykle długich pożegnaniach i składaniu obietnic rychłego spotkania, udaliśmy się, my – Skippole, w stronę dworca centralnego, by na wygodnych siedzeniach i w temperaturze przekraczającej 30 stopni, wrócić do Wielkopolski, z plecakiem wypchanym ubraniami i przyborami harcerskimi, ale i bagażem doświadczeń i miłych wspomnień.