Najbliższe spotkanie!

    Poniedziałek, godzina 20:00, harcówka przy ul. Jana Pawła II 26 (w piwnicy DS2)

Zbiórka wyborcza

Zbiórki wyborcze zawsze są trochę nerwowe. Z reguły zaczynają się z opóźnieniem, czekamy na wszystkich, którzy obiecali się zjawić, zdarza się, że skrupulatnie liczymy przybyłych nie będąc pewnymi, czy osiągniemy kworum. Nie inaczej było i tym razem. Wystartowaliśmy o 20:30. Na szczęście grono przybyłych było bardzo liczne i nie obawialiśmy się, czy aby na pewno nie ma nas zbyt mało. Zbiórka obfitowała w wiele ważnych dla kręgu wydarzeń. Zaczęło się od rozkazu, w którym Beata, Gosia i Jola zostały mianowane członkiniami SKIPP-u, a Julek wstąpił w zaszczytne grono członków honorowych.

Po uściskach i gratulacjach przyszedł czas na gwóźdź wieczoru – wybory. No dobra, może z tym gwoździem przesadzam, tak naprawdę od początku do końca niemal wszystko było wiadome. Ale po kolei : najpierw część nudna – sprawozdania. Przewodniczący, kapituła, kwatermistrz – bez rewelacji. Następnie przyszedł czas wyłonić nowego przewodniczącego. Aby trochę rozweselić towarzystwo, a i nadać zbiórce bardziej żywy ton, postanowiłem stanąć w szranki z Taiffunem. Po 2 seriach pytań poniosłem iście sromotną porażkę, zdobywając zaledwie 1 głos. „Uff” – pomyślałem. Zaraz potem przyszła kolej na wybory do kapituły. Startowały 4 osoby. Wiadomo było, że ktoś musi odpaść. Kubala wcale nie wyglądał na rozczarowanego i generalnie widać po nim było, że cieszy się, że to Dominika, Kasia D. i Krzyniu w najbliższym roku będą kontrolować próby członków kręgu. Pozostała kwestia kwatermistrza, nie ukrywam – najciekawsza tego wieczoru. Wynik głosowania był bardzo ciekawy, Kuba zaledwie jednym głosem wygrał z Beatą.

Po zakończonych wyborach przyszedł czas na przekazanie sznura nowemu przewodniczącemu. Marceli, któremu głos jakby na moment zadrżał, podziękował wszystkim za ostatnie 2 lata, po czym opuścił harcówkę. Jeszcze przed zakończeniem zbiórki wszyscy zaczęli sobie wzajemnie gratulować, dziękować, życzyć powodzenia. Uściskom nie było końca. Dopiero po godzinie 22 wszyscy stanęliśmy w kręgu i po odśpiewaniu „Bratniego słowa” opuściliśmy harcówkę mając świadomość, że następna nasza w niej wizyta będzie już inna niż dotychczasowe. Całkiem inna